Dla siebie samej.
środa, 16 maj 2012, 09:45
Całe miasto - i okolice - obwieszono billboardami, z których aż krzyczało: "Noc zakupów. Nawet do - 70%. Od 21:00 do 24:00". Nie żebym coś pilnie potrzebowała, w zasadzie poszłam tylko dla towarzystwa. Na miejscu byłyśmy krótko po 19, na początku wstępny rekonesans, potem lody i w godzinie "0" ruszamy na łowy. Swoją drogą - waniliowe sorbety Grycana to mistrzostwo świata! Po tej przyjemności ruszyłyśmy w teren :)
Matko kochana co tam się działo! Tyle narodu w jednym miejscu jednocześnie w życiu nie widziałam! Słyszałam, że podobne ilości były na otwarciu galerii w październiku 2011 - i tutaj szczerze się cieszę, że mnie tam nie było (przez pobyt w szpitalu). Jakoś niespecjalnie od tego czasu lubię wielkie skupiska ludzi. Parking zapchany, zresztą pobliskie rowy i łąki też. Szok! Kolejki do wyjazdu sięgały od parkingu aż do ronda - jakieś ja wiem... półtora km?
No dobra, wyszłam z jednym sweterkiem, ale kupiłam go od niechcenia. Wszędzie kolejki - do kasy i przymierzalń ciągnęły się przez całe sklepy. Sądziłam, że chociaż w Tesco będzie luźniej. Błądzić jest rzeczą ludzką. Podobno... Lawirując między regałami kupiłyśmy co było nam potrzebne i wróciłyśmy do domu. Cisza, spokój... Cudowne uczucie!

I nic nie smakuje lepiej niż sałatka owocowa o pierwszej w nocy! :)

Zrezygnowałam z pracy. Szukam nowej. Kolejny raz w bardzo krótkim czasie. Jak długo jeszcze? ... Miałam być silna, a siedziałam tam z mokrymi oczami. Narazie "się zawiesiłam", współuczestniczę w tworzeniu kampanii reklamowej, ale i tak w międzyczasie szukam czegoś nowego i stałego.

Poszalałam wczoraj na zakupach. Nie, nie w galerii - mam jej dość po ostatnich dzikich tłumów. I tak w zaciszu sklepików wzbogaciłam się o modrakowy żakiecik i spodnie :) Lubię to! :P

Zobacz serwisy INTERIA.PL